Sport i FitnessWszyscy wiemy że Garguły nie fauluje sie 20 metrow od bramki

Wszyscy wiemy że Garguły nie fauluje sie 20 metrow od bramki

by
Wszyscy wiemy że Garguły nie fauluje sie 20 metrow od bramki
2 votes, 4.50 avg. rating (86% score)

Wszyscy wiemy że Garguły nie fauluje sie 20 metrow od bramki.

Wszyscy?

Przed sezonem napisałem o Kumbevie tak:

“Ok, wiemy już, że ze statystyk wynika, że Kumbev to ligowy średniak, ale… nikt o nim nie wie nic więcej”.

Dziś też nie wiemy szokująco wiele więcej, ale przynajmniej wiadome jest, że absolutnie nie umie wybierać momentów do ostrzejszych wejść: faul na Gargule, po którym padł gol, był tak głupi i niepotrzebny, że Kumbev powinien na 2 tygodnie wrócić do juniorów.

Kilka wniosków po meczu:

Paweł Janas w tym sezonie wróci na szczyt. Dawno go tam nie było, GKS – Legia to pierwszy mecz Bełchatowa, który widziałem w tym sezonie w całości, ale wiem jedno: drużynę ma słabszą, niż Lenczyk, a gra dużo lepiej, niż za Lenczyka. Gieksa była agresywna, ułożona w ataku, mocniej0 zmotywowana i miała mądrzejsze pomysły na atak. Widać było, że w ich grze jest PLAN.
Ujek rozstawiał naszych obrońców/pomocników po kątach w taki sposób, że modliłem się po 10 minutach o zbawienny powrót Moussy Ouatarry. Zrozumiałem też, że ten przeżarty korupcją skórokop (mam na myśli Ujka, a nie Ouatarrę) nie jest na boisku po to, żeby strzelać gole, ale po to, żeby udowadniać rywalowi, że jest słabszy fizycznie. I robi to, k…, świetnie. Mam nadzieję, że to samo zrobi z Głowackim.
O tym, kto wygrał starcie: Garguła vs Iwański, nie ma co mówić. Iwanek wraca do Warszawy najpierw się nachlać, a potem, z pochyloną głową, na swoje miejsce i do treningów. Jeśli ma ambicję (oby), to to dobra nauczka, bo lider GKS-u pokazał mu, jak tę rolę trzeba pełnić.
Iwański w takich meczach, jak dzisiejszy, trochę chyba cierpi na tym, że Urban wydaje się zakochany w Rogerze. Nie chcę mówić, że Roger jest słaby, czy coś, ale na dziś wolałbym, żeby więcej piłek przechodziło przez Iwańskiego, niż Perejra.
OK, znalazłem już powód, dla którego mogę nie cierpieć Trzeciaka. Bo gdyby nie ten nieudacznik, to dziś na ratunek Legii nie wchodziłaby zawodniczka futbolu kobiecego – Bernardetta Grzelak – a ktoś, kto byłby w Legii zamiast Arruabarreny. Zmarnowane na Arru pieniądze (nic do niego nie mam), nawet jeśli to nie było 400 tysięcy euro, tylko 100 tysięcy euro, można było wydać na kogokolwiek, kto jest alternatywą dla Chinyamy.
Właśnie, Chinyama. Głupio mi to mówić, bo nie jestem rasistą i nic nie mam do piłkarzy z Afryki, więc proszę nie wiązać tego z kolorem skóry, ale… Chini jest na boisku dziki i nieokrzesany, ma braki techniczne (jak on mógł nie strzelić po “podaniu” Jarzębowskiego???) i trochę mi przypomina granie w Dooma z shotgunem: z bliska ma świetną moc i jeśli coś mu się napatoczy, to jak walnie – nie ma co zbierać. Ale jeśli się pomylisz i nie trafisz we wroga, to jesteś martwy. Czyli: raz na kilka razy jest super, ale to cholernie ryzykowne.
W dodatku Takesure chyba czuje, że nie ma dla niego alternatywy ani na ławce, ani w rezerwach, bo jego egoizm, żałosne strzały z dystansu i absolutna nieumiejętnoś otwierającego podania, nie zmniejszają się w ogóle. Być może gdyby czuł, że jeśli następny raz przywali z 30 metrów w kamerzystę Canalu Plus, to zostanie zdjęty z boiska, zastanowiłby się dwa razy.
I żeby było jasne: są piłkarze, którzy są w tym świetni, to jest ich styl, strzelają po 20-30 bramek na sezon. Tylko wracam do analogii z shotgunem: Chini ma moc, nie ma celu. Brakuje mu zwykłych umiejętności, żeby kopać piłkę poza polem karnym.
Pisałem w komentarzach do poprzedniego wpisu o dośrodkowaniach Wawrzyniaka. Jest za wolny, żeby wyprzedzać rywali, więc wrzuca za płytko lub niecelnie, bo boi się, że jego piłki będą blokowane. Poza tym podaje prawie wyłącznie ze w pełni opanowanej piłki, więc rywal zawsze zdąży do niego dojść.
Mucha. Nigdy nie byłem nim zachwycony, bo piłki które broni wydają mi się w większości łatwe, ale zarówno gol w Bytomiu, jak i dzisiejszy, pokazują że Jano zamiast się rzucać, jeśli nie jest pewny, stoi w miejscu. Dziś gdyby skoczył, mógłby to wyciągnąć.
Vuko należy się kontrakt i basta. Szkoda, że odchodzi.

Inne artykuły:

Back to Top